Sakralne fundacje Romanowiczów

Moje wystąpienie w dużej mierze będzie miało charakter metodologiczny .

Najpierw jednak kilka słów na temat bohaterów wystąpienia, a mianowicie dynastii Romanowiczów, a także – co, moim zdaniem niezbędne – ich władztw. Protoplastą tej linii Rurykowiczów był Roman Mścisławowicz (+ 19 VI 1205 r.). Wywodził się on z linii potomków księcia kijowskiego Włodzimierza Wsiewołodowicza Monomacha (+ 1125 r.), konkretnie zaś Mścisława Fiodora (= 1132 r.), najstarszego męskiego potomka ojca z jego związku z Gidą Starą, córką króla Anglii Haralda Godwinsona. Drugim pod względem starszeństwa synem panującego długie lata w Nowogrodzie Wielkim (do 1117 r.), a następnie, po śmierci ojca, w Kijowie Mścisława z małżeństwa z królewną szwedzką Krystyną, był Izjasław Pantalejmon, zmarły jako władca Kijowa w 1154 r. Najstarszym jego synem z nieznanej z imienia i pochodzenia pierwszej żony był Mścisław. On jako pierwszy z rodu nie zmarł jako książę kijowski. Jego zgon nastąpił w 1170 r. we Włodzimierzu na Wołyniu. W tamtejszym, zbudowanym przez siebie soborze katedralnym został on pochowany. Z małżeństwa z Agnieszką, córką Bolesława Krzywoustego, doczekał się Mścisław czterech synów, z których drugim pod względem wieku był wspomniany wyżej Roman, protoplasta interesującej nas gałęzi rodu.

W związku z drugą żoną, pochodzącą prawdopodobnie z arystokracji bizantyńskiej, miał Roman dwóch synów, Daniela (+ 1264 r.) i Wasylka (+ ok. 1269 r.). Pierwszy z wymienionych ożeniony był dwa razy. W jego małżeństwie z córką Mścisława Mścisławowicza zw. Udałym, Anną, przyszło na świat oprócz córek, pięciu synów: Herakliusz (+ 1240 r. lub wcześniej), Lew (+ 1299/1300 r.), Roman (+ ok. 1258/1259 r.), Mścisław (I) (przed 1240 r.?) i Szwarno (+ ok. 1269 r.). W związku z bratanicą pierwszego króla Litwy, Mendoga, doczekał się Daniel kolejnego syna, Mścisława (II) (+ 1300/1305 r.?). Natomiast młodszy syn Romana Mścisławowicza, Wasylko, miał tylko jednego męskiego potomka, Włodzimierza Joana (+ 1288 r.). Na nim skończyła się zresztą ta linia rodu. Należy odnotować, że w pokoleniu Daniłowiczów i Wasylkowiczów pojawił się zdecydowany regres co do liczby męskiego potomstwa. Reprezentował je wyłącznie jedyny syn Lwa Daniłowicza i Konstancji, córki króla Węgier Beli IV i Bizantynki cesarskiego rodu, Marii Laskareny, Jerzy (+ 1308). On sam doczekał się zaś z pierwszego małżeństwa z córką Jarosława Jarosławowicza twerskiego, zmarłego w dziecięcym wieku syna Michała (+ 1287/1288 r.), zaś z drugiego, z Eufemią, córką księcia kujawskiego Kazimierza I Konradowica, Andrzeja (+ 1323 r.) i Lwa (+ 1321/1323 r.). Byli to ostatni reprezentanci dynastii po mieczu.

Nie wspominam, jak doskonale widać, o żeńskich przedstawicielkach rodu, gdyż z reguły wysyłane były one poza granicę patrymonium Romanowiczów i w praktyce o ich działalności fundacyjnej, za jednym, przytoczonym niżej wyjątkiem, nie wiemy nic.

Nim przejdę do omawiania sedna tematu czyli kwestii tyczących się fundacji sakralnych Romanowiczów, chciałbym wspomnieć jeszcze o zasięgu terytorialnym i wewnętrznych podziałach ich ojcowizny. Otóż po utracie niemal na stałe za krótkimi okresami kontroli nad Kijowem w czasach Mścisława Izjasławowicza, przedstawiciele tej linii Rurykowiczów za centrum swej władzy uznali Wołyń. W 1170 r. doszło przy tym do bardzo ważnego aktu politycznego. Umierający Mścisław swym synom zostawił zachodnią część Wołynia wraz z wąskim pasem ziem położonym wzdłuż północnej granicy księstwa halickiego, sięgającym aż do Kamieńca nad Słuczą. Wschodnią część objął Jarosław Izjasławowicz, a potem jego synowie i wnuki. Zachód z kolei podzielił się zasadniczo na dwie części. Większą z nich z główną stolicą we Włodzimierzu, obejmującą także najpewniej okręg brzeski oraz wspomniany pas ziem sięgający Kamieńca, objął ostatecznie Roman Mścisławowicz. Księstwo bełskie wraz z Czerwieniem, jego młodszy brat, Wsiewołod. Nie jest – oczywiście – moim zadaniem dokładne przedstawianie zmian terytorialnych zachodzących wewnątrz włości tej linii Rurykowiczów i w najbliższym sąsiedztwie, trzeba jednak pamiętać, że w 1198 lub 1199 r. Roman Mścisławowicz zdołał opanować księstwo halickie. Natomiast po jego niespodziewanej śmierci w 1205 r. zaczęła się wieloletnia wojna sukcesyjna, w rezultacie której w 1228 r. Daniel Romanowicz przyłączył do swej włodzimierskiej dziedziny wschodniowołyńskie posiadłości Jarosławowiczów, w 1234 r. zajął księstwo bełskie Wsiewołodowiczów i wreszcie w 1245 r. ostatecznie opanował księstwo halickie. Naturalnie, ten twór polityczny charakteryzowały różne, zmieniające się na przestrzeni lat podziały wewnętrzne.

W ten sposób został określony zasięg personalny, terytorialny i chronologiczny fundacji sakralnych Romanowiczów, bowiem – znów za jednym wyjątkiem – nie mamy przekazów źródłowych poświadczających tego typu ich działalność poza obszarem swych włości. Pora jeszcze zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, w państwie/państwach Romanowiczów istniała ulegająca przekształceniom w czasie struktura cerkiewna, składająca się z eparchii, parafii i monastyrów. Część z nich powołana została do życia w okresie wcześniejszym, żeby podać jako przykłady eparchie włodzimierską, halicką i przemyską, monastyr Święta Góra w Zimnem pod Włodzimierzem czy – bez wątpienia, niektóre parafie. Część została założona w czasach Romanowiczów, w tym biskupstwa uhruskie, translokowane do Chełma i łuckie, a także na przykład monastyr św. Apostołów we Włodzimierzu. Po drugie, co jednak ściśle związane jest z punktem pierwszym, na obszarze władztw Romanowiczów już wcześniej powstawały różnorodne sakralne obiekty architektoniczne, co oczywiste, posiadające różnorodne wyposażenie (mobilia cerkiewne, księgi itp.). Naturalnie, popularne też były różnorodne przedmioty związane z dewocją indywidualną, co jednak nie stanowi zasadniczo przedmiotu niniejszego studium. Spora grupa takich obiektów i przedmiotów jest trudna do jednoznacznego datowania, co zdecydowanie komplikuje badania nad fundacjami samych Romanowiczów. Przedstawienie tych wstępnych uwag, moim zdaniem, stanowi niezbędne wprowadzenie do nakreślenia charakterystyki działalności fundacyjnej Romana Mścisławowicza i reprezentantów czterech pokoleń jego potomstwa.

Przede wszystkim należy zauważyć, że można wyróżnić kilka kategorii fundacji sakralnych reprezentantów dynastii: Po pierwsze, z punktu widzenia, nazwę to – źródłoznawczego, trzeba wyróżnić: fundacje wzmiankowane w Kronice halicko-wołyńskiej (Kronice Romanowiczów). Od razu należy podkreślić, że jest to największa i właściwie jedyna wysoce wiarygodna kategoria wiadomości o interesującej nas działalności członków dynastii. Trzeba przy tym wyróżnić dwie subkategorie obiektów zarejestrowanych na kartach Kroniki halicko-wołyńskiej, a mianowicie: a. wzmiankowane precyzyjnie, z podaniem takich przykładowych cech, jak: wyzwanie, lokalizacja, wymiary, materiał, z którego zostały wykonane, miejsce przeznaczenia itd.; b. obiekty wzmiankowane ogólnikowo i często zbiorczo. Kolejną grupę stanowią zabytki, które odnotowane zostały w innych źródłach pisanych, nierzadko mających charakter cokolwiek legendarny. Trzecią wreszcie grupę stanowią bardzo zróżnicowane pod względem formalnym zabytki, które w różnym stanie zachowania przetrwały do naszych czasów, a nie były wspominane w źródłach pisanych. Naturalnie, nie jest wykluczone, że obiekty odnotowane zbiorczo w części pokrywają się z zachowanymi. Zapewne jest to jednak margines badanego zbioru.

Z punktu widzenia studiów nad historią sztuki istotny będzie z kolei inny podział. Przede wszystkim należy tu wyodrębnić obiekty architektoniczne (cerkwie, monastyry, kaplice) wraz z pewnymi stałymi elementami ich wyposażenia (drzwi, posadzki/podłogi, malowidła ścienne, wypełnienie otworów okiennych w tym witraże), obiekty należące do małej architektury sakralnej oraz sakralne mobilia (w tym ikony, tkaniny sakralne, księgi, dzwony, naczynia liturgiczne, pewne, nieoczywiste elementy wyposażenia świątyń czyli na przykład grobowce, a także wyroby rzemiosła artystycznego służące do prywatnej dewocji (krzyżyki, enkolpiony, ołtarzyki przenośne itp.). Można wreszcie sprawę ujmować biograficznie, starając się uwypuklić zasługi poszczególnych przedstawicieli dynastii w interesującym nas zakresie.

Oczywiście, da się również zaproponować inne kategorie prezentacji zjawiska. Nie ma chyba sensu mnożyć takich propozycji, szczególnie w krótkim wystąpieniu. Jak widać, już samych kategorii obiektów, które winny zostać poddane analizie jest multum. Zaznaczyłem też wyżej, że powiązanie dużej części z nich z działalnością fundacyjną Romanowiczów jest wprost niemożliwe. Da się jednak przedstawić pewne wnioski z dotąd przeprowadzonych badań i postulaty na przyszłość.

Przyda się w tym miejscu trochę statystyki i przykładów. Zacznę może od kategorii fundacji sakralnych Romanowiczów opisanych w Kronice halicko-wołyńskiej, jedynym – jak podkreśliłem – źródle w sposób wysoce wiarygodny i wprost podającym informacje, co który z członków zrobił na tym polu. Konkretnie wspomnę o obiektach sakralnych wzniesionych, zamówionych, ofiarowanych, a nawet osobiście wykonanych dzięki staraniom poszczególnych książąt.

Tak więc zdecydowanymi rekordzistami pod tym względem okazują się, spośród piątki wymienionych w źródle fundatorów, dwaj władcy: Daniel Romanowicz i Włodzimierz Wasylkowicz. Czy fakt ten można i trzeba powiązać ze skoncentrowaniem uwagi autorów poszczególnych części źródła na opisie ich różnorodnej zresztą aktywności? Otóż bez wątpienia jest to kluczowa konstatacja. Tak się mianowicie składa, że bohaterem pierwszej części Kroniki halicko-wołyńskiej jest Daniel Romanowicz, twórca państwa halicko-wołyńskiego i pierwszy król Rusi. Twierdzi się nawet, że mamy do czynienia z jego świeckim żywotem czy też gestami. Jedną zaś z cech charakterystycznych tego gatunku literackiego było wysławianie działalności fundacyjnej bohatera. Należy jeszcze zaznaczyć, że w ramach wspomnianego dzieła mieści się zabytek zupełnie niezwykły jak na ówczesną tradycję ruską i z pewnością nie mający analogii na przykład we współczesnych historiograficznych źródłach polskich, czeskich, węgierskich czy krzyżackich, jeśli chodzi o skalę informacji dotyczących fundacji sakralnych. Chodzi o „Opowiadanie o założeniu, zniszczeniu i odbudowie Chełma”. Naturalnie, co też trzeba podkreślić, powstanie „Danielowej” części Kroniki halicko-wołyńskiej wiarygodnie wiąże się z otoczeniem tego wybitnego ruskiego władcy.

Tymczasem, jeśli chodzi o Włodzimierza Wasylkowicza, mamy do czynienia ze zdecydowanie inną sytuacją z perspektywy politycznej. Był to władca relatywnie niewielkiego udziału (księstwo włodzimierskie wraz z Brześciem). Znaczeniem i potęgą zdecydowanie przewyższał go Lew Daniłowicz, panujący w księstwach przemyskim, bełskim i halickim. Jednak, to właśnie w kręgu Włodzimierza powstała jedna z dwóch głównych części Kroniki halicko-wołyńskiej. Co więcej, uznaje się, że najważniejszy z perspektywy tematu fragment źródła to rozbudowany nekrolog czy – właściwie – pochwała zmarłego Włodzimierza, być może, stanowiąca rodzaj przygotowania do starań o jego wyniesienie na ołtarze. Tak więc ukazanie księcia jako hojnego dobroczyńcy instytucji cerkiewnych było wprost niezbędne. Tymczasem, dla odmiany, Lew Daniłowicz był przedstawiany w źródle w sposób bardzo niekorzystny, jako zdecydowany antagonista Włodzimierza. Jakże więc można było i po co wspominać o jego godnych uznania czynach? Nie dziwi więc, że na kartach Kroniki nie odnotowano ani jednej jego fundacji. Przykładem potwierdzającym przedstawione wnioskowanie jest casus Mścisława (II) Daniłowicza. Nie interesował on specjalnie dziejopisa pracującego w otoczeniu Włodzimierza, do czasu, kiedy nie został desygnowany na jego następcę. Wówczas odnotowano nawet jego dwie fundacje, w tym jedną sakralną, a mianowicie zbudowanie w nieznanym monastyrze „kamiennej grobnicy” czyli według wszelkiego prawdopodobieństwa kaplicy pod wezwaniem Joachima i Anny nad grobem babki. Na koniec wystąpienia chciałbym przedstawić informacje dotyczące konkretnych zarejestrowanych w Kronice halicko-wołyńskiej fundacji dwóch wybijających się na tym polu Romanowiczów.

Otóż na polecenie Daniela Romanowicza zbudowano 5 wzmiankowanych konkretnie/oddzielnie świątyń. Są to: cerkiew św. Trójcy, sobór Bogurodzicki, cerkiew św. Jana Złotoustego i cerkiew św. Kosmy i Damiana. Wszystkie one znajdowały się w Chełmie i były wzmiankowane w opowiadaniu o założeniu, spaleniu i odbudowie tego grodu. Co więcej, kronikarz we wspomnianym tekście podał relatywnie szczegółowe informacje o dekoracji i wyposażeniu wymienionych obiektów, pośród którego znajdowały się ikony, ikonostas, marmurowa, posiadająca dekorację rzeźbiarską chrzcielnica przywieziona z Węgier czy dzwony. Ba, poznajemy dzięki temu opowiadaniu imię rzeźbiarza (Awdiej), twórcy dwóch portali cerkwi św. Jana Złotoustego. Poznajemy także ich program ikonograficzny (pn. św. Jan, wsch. Zbawiciel), materiał z którego zostały wykonane i sposób przyozdobienia. W ogóle, wspomniana cerkiew, jej struktura architektoniczna i wyposażenie doczekały się najdokładniejszego opisu. Dowiadujemy się z niego między innymi, że podłoga świątyni wykonana była „z miedzi i ołowiu czystego”, kopuła przyozdobiona była złotymi gwiazdami na lazurze, zaś w trzy okna wstawiono „szkło rzymskie”.

W tym miejscu należy też wspomnieć o zaznaczonym wyżej jedynym wypadku, gdy kronikarz opisujący wielką akcje fundacyjną Daniela w Chełmie napisał o konkretnym obiekcie ofiarowanym właśnie do cerkwi św. Jana przez należącą do dynastii Romanowiczów kobietę. Otóż siostra władcy, Fiodora, miała podarować tam wyobrażenie Zbawiciela i Przeczystej Bogurodzicy, znajdujące się wcześniej w niewiadomej lokalizacji monastyrze św. Fiodora.

Poza obiektami należącymi do zespołu chełmskiego Daniel ufundował jeszcze cerkiew Bogurodzicy w Drohiczynie oraz nieznaną liczbę innych świątyń, wspomnianych zbiorczo w jego nekrologu. Warto jeszcze zaznaczyć, że pierwszy król Rusi przyozdobił cieszącą się „wielką czcią” ikonę, zapewne Bogurodzicy, znajdującą się w cerkwi pod wezwaniem maryjnym w Mielniku.

Z kolei Włodzimierz Wasylkowicz wystawił murowane cerkwie Zwiastowania Bogurodzicy w Kamieńcu, św. Piotra w Brześciu i św. Jerzego w Lubomlu. Ostatnia z wymienionych posiada dość szczegółowy opis, z którego dowiadujemy się między innymi, że książę ofiarował do niej brązowe „miedziane” drzwi i dzwony. Poza tym Włodzimierz ufundował monastyry św. Apostołów we Włodzimierzu, a także liczne cerkwie i klasztory wspomniane zbiorczo. Najbardziej niezwykły jest jednak katalog paramentów i ksiąg podarowanych przez księcia różnym instytucjom cerkiewnym. Wspomniano w nim ikony wraz z bogatymi oprawami, kadzielnice, obrusy, chusty, zasłony, krzyż wielki srebrny pozłacany z relikwią „Prawdziwego Drzewa” (dar dla eparchii łuckiej), krzyże procesyjne (4) oraz naczynia liturgiczne pozłacane i srebrne. Natomiast z ksiąg wymienione zostały: 8 Ewangeliarzy-aprakosów, 3 Apostoły-aprakosy, 1 paremiarz, 2 zborniki (należące niegdyś do Wasylka Romanowicza), 2 modlitewniki, najpewniej 12 prologów, 12 minei, 1 triod, 1 oktoich, 1 irmologion, 1 służebnik, 1 modlitwy wieczorne i poranne oraz inne księgi nieokreślone pod względem typu i liczby. Nierzadko autor źródła opatrzył wzmianki o poszczególnych księgach informacjami o ich oprawach czy też sposobie spisania, a nawet o cenie i sprzedawcy. Na przykład wiadomo, że do eparchii czernihowskiej Włodzimierz posłał „Ewangewliarz-aprakos, złotem pisany, a oprawiony srebrem z perłami pośrodku niego Zbawiciel w emalii”. Z kolei eparchia przemyska otrzymała Ewangeliarz-aprakos okuty srebrem z perłami. Tę księgę książę miał według kronikarza przepisać osobiście. Wreszcie wiadomo, że pewien modlitewnik kupił Włodzimierz od pewnej protopopowej za 8 grzywien kun. Ofiarowany on został pośród innych licznych darów cerkwi św. Jerzego w Lubomlu.

Prof. Dariusz Dąbrowski (UKW)

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Edukacji i Nauki w ramach programu „Doskonała Nauka II”