Działalność księcia Daniela Halickiego na Ziemi Chełmskiej

Stulecie XIII, a zwłaszcza jego pierwsza połowa był okresem przełomowym w dziejach międzyrzecza Wieprza i Bugu. Wówczas to na wspomnianych terenach rozegrały się burzliwe wydarzenia polityczne, które zainicjowały proces przebudowy lokalnej struktury administracyjnej, społecznej oraz gospodarczej. Jednym z najważniejszych symboli zachodzących zmian było powstanie Chełma – nowego ośrodka władzy książęcej, który za sprawą – Daniela Romanowicza awansował do grona tych miejsc, gdzie w których ważyły się losy ówczesnej Europy Środkowo-wschodniej. Za nim jednak przyjrzymy się okolicznościom, które doprowadziły do powstania grodu nad Uherką i jego spektakularnej nobilitacji do grona najważniejszych ośrodków władztwa Romanowiczów, warto poświęcić chwilę refleksji nad „stanem wyjściowym” – czyli innymi słowy ujmując roli jaką ów region odgrywał w okresie poprzedzającym wspomniane przemiany.

Obszar na którym książę Daniel Romanowicz założył ośrodek chełmski do początku XIII w. był obszarem pogranicza będącego strefą przejściową między władztwem Piastów i Rurykowiczów. Ten peryferyjny charakter międzyrzecza Wieprza i Bugu, powodował, że ze wspomnianym terytorium wiązano pewne wyobrażenia dotyczące funkcjonowania tego rodzaju stref: przekonanie o znikomym rozwoju osadnictwa, przestrzeni która rozdzielała grupy ludzkie o odmiennych systemach wartości oraz tradycjach kulturowych. Mieszkańcom międzyrzecza Wieprza i Bugu, historiografie narodowe przypisywały często z góry określoną narodowość. W literaturze przedmiotu przyjęło się uważać, że po okresie pierwszych burzliwych kontaktów obu krajów w X i XI stuleciu, obszar ów ostatecznie został wchłonięty przez władztwo Rurykowiczów i stał się integralną częścią domeny włodzimierskiej. Kiedy jednak wnikliwiej przyjrzymy się wspomnianemu regionowi na początku XIII stulecia przez pryzmat kroniki halicko-wołyńskiej to lepiej uzmysłowimy czym było Zabuże i jak postrzegali go współcześni.

Odwołam się do jednego z początkowych fragmentów wspomnianej kroniki, która opisuje rywalizację o Włodzimierz Wołyński, jaka nastąpiła po śmierci księcia Romana Mścisławowicza – ojca księcia Daniela. Gród ów stał się zarzewiem walk między książętami ruskimi, jak również przedmiotem zainteresowania sąsiednich władztw: Królestwa Węgier i księstwa krakowsko-sandomierskiego. Włodzimierz Wołyński został opanowany przez księcia Światosława Igorewicza, ale prawa dziedziczne zgłosił również książę bełski Aleksander Wsiewołodowcz. Aleksander zwrócił się o pomoc do książąt polskich: Leszka Białego i Konrada Mazowieckiego. Wojska sojusznicze, bez przeszkód sforsowały Bug i dotarły pod Włodzimierz Wołyński. Mieszkańcy postanowili otworzyć bramy grodu. Polacy, którzy jako pierwsi wkroczyli do Włodzimierza, rzucili się do plądrowania domów, próbując również ograbić cerkiew św. Bogurodzicy. Dopiero przyjazd książąt, którzy postępowali za wojskiem i kary, jakie wymierzono rabusiom załagodziły sytuację. Dla naszych rozważań szczególnie cenna jest wypowiedź Włodzimierzan, którą przytoczył kronikarz: „jeśli nie byłoby z nim Aleksandra to Lachowie nie przeszliby nawet Bugu”. Mieszkańcy Włodzimierza nie utożsamiali więc terenów Zabużańskich z własną wołością. Sam obszar ziem zabużańskich we wspomnianym okresie kilkukrotnie zmieniał właścicieli. Najpierw przypadł on Aleksandrowi Bełskiemu jako swoiste odszkodowanie za Bełz, który Leszek Biały przekazał Romanowiczom. Około 1213 r ziemie zabużańskie trafiły pod zarząd księcia krakowsko – sandomierskiego, zaś 4 lata później zostały zajęte przez Daniela Romanowicza. Te roszady terytorialne powodowały, że dziś trudno udzielić odpowiedzi na pytanie do jakiej wołości należały tereny zabużańskie w początku XIII stulecia: do brzeskiej, bełskiej, lub jak chciał Mihajło Hruszewski do czerwieńskiej.

Warto jednak zwrócić uwagę, że kiedy w roku 1217 ziemie nadbużańskie zostały zajęte przez Daniela Romanowicza i przyłączone do jego skromnej wówczas domeny książęcej składającej się z wołości włodzimierskiej i brzeskiej, to co najmniej do lat 30-tych pełniły one rolę strefą buforową, która w przypadku konfliktów zbrojnych była właściwie oddawana bez walki. Rzeka Bug, która w czasie pokoju łączyła społeczności żyjące po jej obu stronach, w okresie zagrożenia była traktowana jako naturalna rubież obronna. Potwierdzają taką tezę chociażby wydarzenia z początku 1227 r. Wówczas to książę krakowsko-sandomierski Leszek Biały zamierzał wesprzeć swojego sojusznika, króla węgierskiego w wyprawie na Halicz. Wojskom polskim właśnie na Bugu drogę zagrodziły wojska Romanowiczów. Do podobnej sytuacji doszło również w roku 1236, kiedy to Konrad Mazowiecki, przyłączył się do wielkiej koalicji przeciw Romanowiczom. Wojska mazowieckie niepokojone przez Rusinów dotarły na tereny Zabuża i rozbiły swoje obozowisko dokładnie w tym miejscu, gdzie jak opowiadał kronikarz – później powstał Chełm. Natomiast obaj Romanowicze gorączkowo przygotowali się do obrony w oparciu o rzekę Bug. Autor Kroniki halicko-włodzimierskiej charakteryzując ziemie zabużańskie określał je mianem okraina czyli skraj, kres, zaś próbując geograficzne wyznaczyć ów obszar posługiwał się nazwami osad: Uhruska, Wereszyna, Stołpia i Kumowa. Czyli sam kronikarz traktował Zabuże jako obszar tzw granicy głębokiej. Jakkolwiek obszar ów, nominalnie znalazł się w strefie wpływów Rurykowiczów, to jego związek tej peryferyjnej strefy z pozostałą częścią ich domeny był dość luźny.

Powyższe uwagi pozwalają lepiej zrozumieć decyzję księcia Daniela Romanowicza o rozbudowie ośrodków administracyjnych na terenie Zabuża, w celu trwałego związania tego obszaru z jego wówczas niewielkim władztwem. Niestety niewiele wiadomo o inwestycjach księcia w latach 20 -tych XIII w. na obszarze Zabuża, ale nie ulega wątpliwości, że grodem, który pierwotnie w planach księcia miał być głównym ośrodkiem władzy książęcej jak i duchownej był Uhrusk. Wspomniany gród zapewne uległ znacznej rozbudowie – kronika halicko-włodzimierska informuje nas, że to właśnie mieszkańcy grodów Uhruska i Brześcia mieli strzec „ziemi Daniela” przed najazdem Jaćwingów. Uhrusk stał się jednym z kluczowych grodów na Zabużu, to właśnie z tego miejsca w roku 1230 r. Daniel Romanowicz wyruszał do Halicza, podejmując kolejną próbę opanowania tego grodu. O randze tego ośrodka w domenie Romanowiczów świadczy również ulokowanie tutaj siedziby biskupstwa.

Książę Daniel Romanowicz starając się zabezpieczyć zabużańskie terytoria podjął również decyzję o budowie kolejnego grodu – Chełma. Nowy inwestycja książęca – niewielka strażnica miała za zadanie chronić okoliczne ziemie przed niespodziewanymi i niszczącymi najazdami Jaćwingów. Wskazuje na to jedna ze wzmianek kroniki halicko-wołyńskiej z której dowiadujemy się, że „Jaćwingowie okrutnie spustoszyli okolice Ochoża i Busowna bo jeszcze Chełm nie został wybudowany”. Oczywiście był to również gród ubezpieczająca tereny również ze strony zachodniego sąsiada, być może to właśnie wspomniana wcześniej wyprawa Konrada Mazowieckiego skłoniła księcia do budowy nowego grodu. W tym miejscu pojawia się również pytanie o czas budowy grodu chełmskiego. Zagadnienie to od dawna zaprzątało uwagę badaczy. Autorzy Słowika GKP przyjmowali że stało się to w roku 1233. K. Czernicki przesuwał ów okres budowy Chełma na lata 1233-1237. M. Hruszewski zaś stwierdził, że założenie ośrodka chełmskego nastąpiło przed 1237. B. Zimmer autor pierwszej monografii Chełma opowiadał się za okresem przed 1235 r. Obecnie najbardziej rozpowszechniony jest pogląd M. F. Kotljara, który uważa, że gród powstał między druga połową 1236 r a pierwszą połową 1238 r. Warto zwrócić uwagę, że w tej pierwszej fazie budowy grodu, nie był on pomyślany jako przyszła rezydencja książęca. Wspomina o tym autor kroniki halicko-włodzimierskiej. Przedstawiając początki grodu chełmskiego kronikarz odwołał się do pewnego modelu fabularyzacji przestrzeni. Uczeni, którzy czasami literalnie odczytywali przekaz kroniki, zapominając, że mamy do czynienia przede wszystkim z dziełem literackim, wskazywali na sprzeczności owego przekazu – Chełm miał zostać przecież założony wedle kronikarza na pustce osadniczej, ów dziewiczy obszar miał zostać zagospodarowany dopiero przez Daniela Romanowicza, tymczasem w opowieści o początkach Chełma pojawiają się „tuziemcy” – mieszkańcy owych ziem, których spotkał przyszły założyciel grodu.

Opowieść kronikarza o wyborze miejsca na przyszły gród ma znamiona typowej legendy założycielskiej: władca czyniący łowy znalazł się nagle w miejscu, które urzekło go swoim pięknem, które wydało się idealną przestrzenią do założenia siedziby – jest lesiste wzniesienie górujące nad okolicą, są pola które świadczą o żyzności ziem, zaś sama okolica obfituje w zwierzynę. Miejsce to jak zaznaczał kronikarz miało również wymiar sakralny – „sam Bóg sprzyjał miejscu temu” – jak pisał. Mamy tu więc wszystkie elementy mitu założycielskiego: przestrzeń która wymaga ucywilizowania – zagospodarowania czyli lesiste wyniesienie. To ono znajdujące się pod opieką Opatrzności, staje się punktem centralnym przyszłej ekumeny, otaczającej go przestrzeń która gwarantowała dostatek i bogactwo. Autor kroniki zaznaczał, że książę wybudował mały gródek w którym ufundował cerkiew św. Jana. Musiało to nastąpić po roku 1236 – ponieważ wiemy, że w czasie wyprawy księcia Konrada przeciw Romanowiczom, wojska mazowieckie stacjonowały w miejscu gdzie powstał później Chełm. Druga faza rozbudowy grodu miała nastąpić wedle przekazu kroniki halicko-włodzimierskiej jeszcze przed rokiem dramatycznymi wydarzeniami związanych z najazdem mongolskim. Być może jakieś inwestycje wówczas podjęto, ale wydaje się się, że momentem kluczowym dla awansu ziem zabużańskich w domenie Romanowiczów i ulokowaniu w Chełmie siedziby rezydencjonalnej Daniela Romanowicza, był okres po inwazji mongolskiej. Kronikarz opisując powrót Romanowicza po pożodze wojennej, przedstawia apokaliptyczny krajobraz jego włości. Daniel podróżując z Wyszegrodu, gdzie znalazł schronienie podczas nawały mongolskiej, przybył najpierw do Drohiczyna, którego mieszkańcy nie chcieli otworzyć bram, nie uznając Romanowicza za swojego Pana. Dodajmy, że gród ten, podobnie jak Chełm nie został zniszczony przez Mongołów. Następnie Daniel wraz z bratem pojawił się w Brześciu, ale jak podaje kronikarz nie mogli obaj tam się zatrzymać ze względu na fetor rozkładających się ciał. Podobnie rzecz się miała we Włodzimierzu Wołyńskim, gdzie „nie ostał się żaden żywy człowiek” a cerkiew św. Bogurodzicy przepełniona była ciałami martwych. Daniel Romanowicz udał się więc do Chełma, który ocalał z tej pożogi wojennej. Decyzja księcia miała więc wymiar praktyczny, na tymczasowe miejsce rezydencji wybrał gród, który nie ucierpiał podczas działań wojennych. W tym miejscu warto zatrzymać się nad kwestią, dlaczego gród chełmski nie został zdobyty przez Mongołów. Część uczonych uważa, że już wówczas Chełm posiadał potężne kamienne fortyfikacje, które koczownicy bezskutecznie oblegali. Bardziej jednak prawdopodobny jest domysł M. Hruszewskiego, że Chełm podczas najazdu Batu-chana w roku 1240-tym nie był szturmowany. Warto zwrócić uwagę, że kronika halicko-włodzimierska dwukrotnie odnosiła się do tej kwestii – pierwszy zapis, który opowiada o powrocie księcia Daniela wspomina lakonicznie że „ gród Chełm ocalił Bóg od bezbożnych Tatar”. Dopiero kolejna retrospektywna wzmianka, o początkach i rozbudowie Chełma wspomina, że grodu chełmskiego nie mogły wziąć, wojska Batu-chana. W tym zapisie mamy już chyba do czynienia albo z opisem wydarzeń związanych z powrotem wojsk Batu chana z Węgier, lub też z pewną mitologizacją znaczenia rezydencji książęcej księcia Daniela. Ośrodek rezydencjonalny w Chełmie jawiła się kronikarzowi, jako wielki i wspaniały gród, z którym nie mógł się wówczas równać żaden inny gród w ziemi ruskiej. Wydaje się więc, że dopiero po najeździe mongolskim zapadła decyzja o przekształceniu Chełma w jedną z głównych rezydencji książęcych i wzmożona działalność inwestycyjna Daniela Romanowicza na obszarze ziem Zabużańskich. Po za względami praktycznymi, istotny wpływ na decyzję Romanowicza miała również zmiana sytuacji politycznej. Daniel Romanowicz, jak wielu innych książąt ruskich musiał odnaleźć się w nowej rzeczywistości politycznej – jaka nastąpiła po najeździe Ordyńców. Romanowicz początkowo poddał się ich władzy, ale po 1245 r. postanowił szukać wsparcia przeciw Mongołom w Stolicy Apostolskiej oraz u swoich zachodnich sąsiadów. Przeniesienie głównej rezydencji książęcej na tereny Zabużańskie mogło więc być podyktowane kierunkiem działań dyplomatycznych władcy i zdrowym rozsądkiem – zabużański Chełm był dla księcia bezpieczniejszą rezydencją, aniżeli Halicz.

Nową rezydencję książęcą zorientowano wzdłuż osi, którą stanowiła droga prowadząca z Włodzimierza Wołyńskiego ku granicy i dalej do Lublina. Kronika przedstawia idylliczny obraz rozwoju osady – która napełniła się osadnikami: Niemcami, Rusinami, Polakami i innymi cudzoziemcami. Przeniesienie siedziby biskupiej z Uhruska do Chełma było potwierdzeniem rangi ośrodka chełmskiego – jako jednego z najważniejszych miejsc rezydencjonalnych władztwa Romanowiczów. Wyniesienie Chełma do roli głównego centrum administracyjnego, religijnego i gospodarczego ziem zabużańskich, niewątpliwie przyczynił się do dynamicznego rozwoju całego regionu. Zapewne z tym właśnie okresem wiązał się rozbudowa sieci osadniczej na tym obszarze, o której niestety nie zachowały się wiadomości pisane. Badania archeologiczne nie pozastawiają wątpliwości, że to właśnie za panowania Daniela Romanowicza miała miejsce nasilona działalności inwestycyjna min. w Stołpiu. Sam Chełm stał się ważnym centrum życia politycznego. To właśnie w tym grodzie Daniel Romanowicz spotkał się z legatami papieskimi i zapadły decyzje dotyczące przyszłej koronacji władcy w Drohiczynie. Gród ten, dzięki intrydze Romanowiczów jako jeden z niewielu, ocalił swoje fortyfikacje podczas najazdu Burundaja – stając się symbolem oporu przeciw Mongołom. Śmierć Daniela Romanowicza położyła kres rozwoju ośrodka chełmskiego i ziem Zabużańskich, ale działania Daniela Romanowicza okazały się niezwykle trwałe.

Ponad sześćdziesiąt lat później redaktor kroniki halicko-włodzimierskej opisując wydarzenia jakie rozegrały się po śmierci księcia krakowskiego Bolesława Wstydliwego w 1279 r., zupełnie już odmiennie postrzegał obszar pogranicza. W trakcie rywalizacji o tron krakowski, w której udział brał również syn Daniela – Lew, książę zamierzał opanować jeden z grodów na okrainie. Przyjmuje się, że grodem, o który zabiegał książę był Lublin. Nie wiemy, czy wspomniany zamysł zrealizował. Dla naszych rozważań istotne jest, że dla ówczesnych terenem pogranicza stały się ziemie nadwieprzańskie

Dr hab. Mariusz Bartnicki (UMCS)

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Edukacji i Nauki w ramach programu „Doskonała Nauka II”