Wywiad z arcybiskupem Ablem, ordynariuszem diecezji lubelsko-chełmskiej

Prezentujemy wywiad z abp lubelsko-chełmskim Ablem. Wywiad został opublikowany w gazecie „Istocznik” (nr 2 / 2007) wydawanej przez Bractwo Młodzieży Prawosławnej diecezji lubelsko-chełmskiej. W niedzielę, 25 marca, arcybiskup Abel obchodził 18 rocznicę chirotonii – sakry biskupiej (w dzień święta Zwiastowania Najświętszej Marii Pannie – wg nowego stylu). Z tej okazji przeprowadziliśmy wywiad z naszym władyką. – Jak wygląda zwykły dzień władyki? Staram się, aby dzień rozpoczynał się jak najwcześniej. Poranna indywidualna modlitwa ma wielki wpływ na całokształt dzienny. Następnie w kancelarii spotykam się z duchowieństwem pracującym w kancelarii diecezjalnej i dalej korespondencja, spotkania interesantów bądź reprezentacja naszej Cerkwi na zewnątrz – odpowiadając w ten sposób na wasze zaproszenia. Dużo czasu pochłania proces rewindykacyjny naszej diecezji przez Komisje Regulacyjną do spraw Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Każdy mój dzień kończy się dość późno po północy dziękczynna modlitwą przed snem. Myślę, że tak wygląda dzień każdego wierzącego człowieka związanego z życiem i dyscypliną Cerkwi. – Czy Władyka ma jakieś szczególne marzenia? Oczywiście jak każdy człowiek ma swoje życiowe projekty, marzenia tak i osoba duchowna. Skoro na mnie jako na hierarsze spoczywa odpowiedzialność duchowa za całą społeczność prawosławną naszej diecezji, to właśnie moje marzenia horyzontalnie obejmują całą wspólnotę naszej diecezji lubelsko – chełmskiej. Przez osiemnaście lat funkcjonowania naszej diecezji mamy już wiele osiągnięć natury fizycznej związanych z erygowaniem wspólnot parafialnych, budową cerkwi oraz domów parafialnych, organizacją działalności charytatywno – opiekuńczej. Tym wszystkim możemy się nawet poszczycić biorąc pod uwagę naszą społeczność prawosławną zredukowaną po trudnych latach wielu doświadczeń dziejowych. Dzisiaj przed nami nowe wyzwania, aby odbudować świadomość naszej prawosławnej tożsamości w młodym pokoleniu i w pokoleniu ludzi wieku średniego. Pewne stereotypy należałoby zburzyć. Dla przykładu podam – nonsensem jest to, że nasi wierni nie przystępują do św. Sakramentu Pryczaszczenija (Eucharystii). W tej kwestii mamy zamiar przenieść na grunt naszej diecezji praktykę z innych Kościołów prawosławnych. Jednym słowem dewizą moich marzeń jest aktywizacja naszych wiernych w stosunku do życia w świadomości eklezjalnej. – Czy ekscelencja wraca do szkolnych lat? Jakie są wspomnienia, miejsca do których władyka wraca z sentymentem? Oczywiście wracam, im człowiek staje się starszy, tym coraz bardziej dokuczają mu wspomnienia lat dzieciństwa i młodości i bardziej denerwującym staje się fakt starzenia się człowieka, mówiąc tradycyjnie, że coraz to „bardziej ziemia czekoladą pachnie”. Z największym sentymentem wspominam lata swojej młodości, kiedy jako osiemnastoletni chłopak rozpocząłem swoje „posłuszanije” (nowicjat) w monasterze św. Onufrego w Jabłecznej pod doświadczonym przewodnictwem duchowym dzisiejszego zwierzchnika naszej Cerkwi – ówczesnego o. archimandryty Sawy – namiestnika monasteru. Takie chwile pozostają niezapomniane i służą jako pewien potencjał dynamizmu życiowego na lata późniejsze. – Kto wywarł największy wpływ na to, że władyka wybrał drogę sługi Bożego? Największy wpływ na moją formację życia duchowego miał rodzinny dom w Narwi na Białostocczyźnie, przede wszystkim mama, a także babcia śp. Olga. Tutaj też należy wspomnieć duszpasterzy prawosławnych, z którymi zetknąłem się w czasie najmłodszych lat swego dzieciństwa nieżyjących już ks. Jana Jakubiuka oraz zamordowanego w roku 1984 ks. Piotra Popławskiego. To zawdzięczając im kiedy zakończyłem szkołę podstawową w Narwi zdecydowane już miałem życiowe postanowienie – swoje powołanie do stanu kapłańskiego zwiążę z życiem monastycznym – co też stało się moją dewizą życiową. – Na czym polega specyfika pracy władyki teraz a w porównaniu z tym, jak tylko władyka został biskupem? Specyfika moich obowiązków kiedy zostałem powołany do godności biskupiej polegała na ciągłym reorganizowaniu struktur życia parafialnego. Bezustanna troska o pozyskiwanie środków finansowych, aby zabezpieczyć funkcjonowanie parafii nierentownych, a z przykrością należy stwierdzić że takowych mamy dużo w diecezji. Dobór kadr duchowieństwa, w ogóle personalny ruch służbowy jest to kwestia dosyć trudna w posługiwaniu każdego duszpasterza. Dzisiaj te kwestie są prawie poza mną. Teraz do mojego obowiązku należy koordynowanie pracy duszpasterskiej aby sukcesywnie takową posługę duszpasterską przenieść na opiekę duszpasterską nad swoich wiernych. – Który okres posługi był najcięższy? Do najcięższych okresów mojej posługi duszpasterskiej należy zaliczyć pierwsze lata mojego posługiwania. Wieloletni okres braku struktur administracyjnych życia diecezjalnego na Lubelszczyźnie stworzył pewną pustkę. Samo restytuowanie diecezji lubelsko – chełmskiej w roku 1989 nie było sprawą łatwą. Niemalże rok czasu mieszkałem na stałe w monasterze w Jabłecznej. W Lublinie z wielkim trudem rozwiązywaliśmy problemy mieszkaniowe dla duchowieństwa. Nie mając żadnych zasobów finansowych czas mnożył mnóstwo problemów. Dzisiaj to wszystko to już wspomnienia, które należy przenieść do historii. Dobry Bóg w ten sposób dowodzi człowieka do przekonania, że jeżeli rozpoczynamy sprawę Bożą z błogosławieństwem, takowa musi się uwieńczyć sukcesem. Dzisiaj wypracowaliśmy już dosyć stabilną sytuację naszej diecezji, za co ja i nasi diecezjanie powinni być wdzięczni Bogu. – Kto najbardziej z młodzieży udzielał się w życiu bractwa? Znaczna rolę w życiu naszej diecezji zajmuje problem formowania życia i przywiązania do Cerkwi naszego młodego pokolenia. Aktywność młodzieży zależy jedynie od roli duszpasterza, tylko i wyłącznie. Z tą kwestią miałem sporo problemów praktycznie przez pierwsze piętnastolecie życia naszej struktury diecezjalnej, były lata dynamiczne, były też lata jałowe. Myślę, że dzisiaj dobry Bóg błogosławi nam lata duchowego renesansu. Nasza diecezja ubogaciła się w nowych kapłanów, którzy wyrastali i formowali się do stanu kapłańskiego w szeregach Bractwa Młodzieży Prawosławnej i to właściwie oni z łatwością znajdują wspólne zdanie z młodym pokoleniem naszej diecezji. Ze słowami modlitewnej wdzięczności wspominam pracę z młodzieżą w Lublinie dr. Grzegorza Kuprianowicza i studenta Eugeniusza Ryżyka, później z momentem restytuowania diecezji lubelsko – chełmskiej do pracy przyłączyli się: Mirek Korowaj, Stefan Klucha, Lena Godun, Andrzej Artemiuk – to na ich podwalinach dzisiaj na Podlasiu powstają młodzieżowe chóry prawosławne, nasza młodzież zaczyna szczycić się tym, że reprezentuje odmienną tożsamość od pospolitej naszej społecznej. – Czym się różni młodzież wcześniejszych lat od obecnej? Reasumując odpowiedź na poprzednie pytanie pragnę podkreślić, iż mam powód, aby przeżywać duchową radość widząc stopniową odnowę świadomości wyznaniowej naszej młodzieży. Jak inaczej to można wyrazić, kiedy na Międzynarodowym Festiwalu Kolęd Wschodniosłowiańskich na scenę wychodzi chór najmłodszych dzieci ze szkoły podstawowej, a następnie chóry młodzieżowe z Białej Podlaskiej, Horostyty, Sławatycz, w kostomłockim chórze są młodzi, to samo na nabożeństwach w naszych świątyniach w Tarnogrodzie bądź nowootwartej parafii w Biłgoraju dominuje młodzież. I tu właściwie zauważam zmianę i przeistoczenie naszego młodego pokolenia. Inaczej tego nie możemy odczytywać jak wielki dar Boży po trudnych latach doświadczeń, które heroicznie wytrzymali nasi przodkowie. Dobry Bóg obdarować raczył ich przelaną krew i łzy tą tęczą duchowej radości co dzisiaj obserwujemy. – Na czy polega niezwykłość cerkwi w Dołhobyczowie i Szczebrzeszynie? Wspominasz Marto o cerkwiach w Dołhobyczowie i Szczebrzeszynie. To są szczególne obiekty. Cerkwie św. Symeona Słupnika w Dołhobyczowie – najbardziej okazały obiekt cerkiewny na skalę kraju – piękna architektura bizantyjska, niestety obecnie w ruinie. W roku ubiegłym przejęliśmy najstarszą Cerkiew w Polsce w Szczebrzeszynie. Jest to wielkie świadectwo naszej kultury dziejowej w Rzeczypospolitej. Ta świątynia jest także w ruinie. – Serdecznie dziękujemy wam władyko za poświęcony nam czas i udzielenie odpowiedzi na pytania. Na zdj.: Abp Abel podczas Liturgii w cerkwi pw. Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku /zdj. Stefan Dmitruk/ Na podst.: http://www.bmpdiecezjalch.cerkiew.pl/ Wywiad przeprowadziła