Śladami Chełmszczyzny: od Turkowic po Szczebrzeszyn

Już po raz trzeci w dniu święta Opieki Matki Bożej odbył się wyjazd na Chełmszczyznę organizowany wspólnie przez Towarzystwo Ukraińskie oraz diecezję lubelsko-chełmską. Uczestniczyły w nim osoby z Lublina, Chełma, Włodawy, Białegostoku, a nawet spod Winnicy. Wyjazd tradycyjnie już rozpoczął się od udziału w święcie patronalnym monasteru żeńskiego Opieki Matki Bożej w Тurkowicach. Dalsza trasa wiodła tym razem drogami innej części regionu niż w poprzednich latach, uczestnicy wyjazdu odwiedzili bowiem Sahryń, Komarów, Śniatycze, Zamość i Szczebrzeszyn – miejsca jakże ważne dla kultury ukraińskiej i tradycji prawosławnej na Chełmszczyźnie. Tradycja obchodów święta Opieki Matki Bożej odrodziła się w Turkowicach w 2007 r., jeszcze przed reaktywowaniem miejscowego monasteru. Obecnie 14 października jest tu dniem szczególnym, gdyż wtedy właśnie przypada jedno z najważniejszych świąt turkowickiego monasteru. Mimo, że w okolicy, na Hrubieszowszczyźnie mieszka obecnie niewielu prawosławnych, tego dnia zbierają się w Turkowicach wierni, aby tak jak przed dziesięcioleciami wznieść modlitwę do Bogurodzicy w tradycji swych przodków. Obok uczestników wyjazdu na Chełmszczyznę, w święcie uczestniczyli wierni z okolicznych parafii oraz dawni mieszkańcy Chełmszczyzny ze Lwowa i Łucka, skupieni w towarzystwach „Chołmszczyna”. Uroczystościom liturgicznym przewodniczył ks. Włodzimierz Klimiuk z Tarnogrodu z kilkoma duchownymi z różnych parafii diecezji, kazanie głosił zaś ks. Mirosław Wiszniewski z Lublina. Uroczystości zakończyły się uroczystą procesją dookoła monasterskiej świątyni. Mniszki zaprosiły zgromadzonych pielgrzymów na poczęstunek. Podczas posiłku odbyło się spotkanie poetyckie: Switłana Bakun, której przodkowie pochodzili z Chełmszczyzny, deklamowała po ukraińsku swoje wiersze o tematyce religijnej. Niektóre z nich dotyczyły właśnie Turkowic. Po zakończeniu monasterskiego święta autobus z uczestnikami wyjazdu udał się w dalszą podróż po Chełmszczyźnie. Dołączyli się do niej także dawni mieszkańcy Chełmszczyzny z lwowskiego towarzystwa „Chołmszczyna”. Oba autobusy skierowały się na początek do Sahrynia. Tam odbyło się nabożeństwo żałobne na miejscu spoczynku kilkuset ukraińskich prawosławnych ofiar, które zginęły 10 marca 1944 r. Nabożeństwu przed wzniesiony dwa lata temu, ale jeszcze nie odsłoniętym oficjalnie, pomnikiem przewodniczył ks. M. Wiszniewski wraz z ks. Janem Kotem i ks. Janem Jałozą. Z Sahrynia oba autobusy udały się do Komarowa, dużej, historycznej wsi (pierwsza wzmianka w 1472 r.), zamieszkałej niegdyś przez prawosławnych Ukraińców. Tam uczestnicy wyjazdu udali się na odnaleziony z trudem, zaniedbany cmentarz prawosławny, ze smutkiem obejrzeli również z daleka miejsce po zburzonej cerkwi. W okresie międzywojennym w Komarowie zburzono trzy prawosławne świątynie, dwie w 1929 r., trzecią – prowizoryczny dom modlitwy – w 1938 r. Dla uczestników wyjazdu z Lublina pobyt w Komarowie był wzruszającym wydarzeniem, gdyż właśnie z tej wsi pochodził zmarły dwa lata temu Włodzimierz Babiarz, zasłużony lubelski parafianin. Następnym punktem na trasie były Śniatycze, rodzinna miejscowość zwierzchnika Kościoła prawosławnego w Polsce – metropolity Sawy. Tutaj program rozpoczęto nabożeństwem przy grobie pochowanego obok miejscowej świątyni duchownego prawosławnego ks. Juliana Chruściewicza. Modlitwie przewodniczył ks. M. Wiszniewski. Następnie uczestnicy wyjazdu udali się do miejscowej świątyni – dawnej cerkwi prawosławnej pw. św. apostoła i ewangelisty Jana Teologa, która jest obecnie własnością Kościoła rzymskokatolickiego. Tam również wznieśli krótką modlitwę. Wizyta w Śniatyczach zakończyła się odwiedzeniem cmentarza, na którym pochowani są przodkowie metropolity Sawy. Tutaj również odsłużono krótkie nabożeństwo żałobne, celebrowane przez ks. Mirosława. Cmentarz ten w skutek regulacji majątkowej był już własnością Kościoła rzymskokatolickiego, jednak w 2008 r. na prośbę arcybiskupa Abla został on przekazany na własność Kościoła prawosławnego. Na przełomie lat 2008/2009 ten opuszczony, zaniedbany i zdewastowany cmentarz został uporządkowany i odrestaurowany staraniem diecezji lubelsko-chełmskiej. Poświęcenia krzyża na odnowionym cmentarzu dokonał w lipcu 2009 r. metropolita warszawski i całej Polski Sawa. Ze Śniatycz, po pożegnaniu się z pielgrzymami ze Lwowa, którzy udali się w stronę granicy, autobus skierował się do Zamościa, głównego miasta regionu. Przy zamojskiej cerkwi i cmentarzu oczekiwał już ks. Witold Charkiewicz, proboszcz miejscowej parafii i dziekan zamojski. Po zwiedzeniu cmentarza uczestnicy wyjazdu udali się do urokliwej miejscowej cerkiewki św. Mikołaja. Pobyt w Zamościu zakończył się poczęstunkiem przygotowanym przez miejscowe parafianki, który odbył się w miłej, rodzinnej atmosferze. Ostatnim punktem programu był Szczebrzeszyn, a ściśle XVI-wieczna cerkiew Zaśnięcia Bogurodzicy. Ta najstarsza murowana cerkiew, będąca obecnie własnością Kościoła prawosławnego w Polsce, ma bardzo złożoną i ciekawą historię. Kilka lat temu starostwo powiatowe wystawiło ją nawet na sprzedaż. W końcu powróciła jednak do Kościoła prawosławnego. Niedawno zakończył się gruntowny remont świątyni, zrealizowany przez diecezję lubelsko-chełmską, a finansowany w ramach Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego (MF EOG) i Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Uczestnicy wyjazdu z zachwytem i niedowierzaniem podziwiali odnowioną cerkiew, na zakończenie wielogodzinnej wędrówki po Chełmszczyźnie wzięli też udział w nabożeństwie dziękczynnym celebrowanym przez ks. W. Charkiewicza. Ten kolejny wyjazd na Chełmszczyznę stał się dla kilkudziesięciu osób okazją do odwiedzenia zapomnianych czasem miejsc, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat temu żywą była prawosławna tradycja, gdzie rozbrzmiewał język ukraiński. Dzisiaj przeważnie pozostały tam jedynie nieliczne materialne ślady przeszłości. Wyjazd na Chełmszczyznę ma jednak wymiar nie tylko edukacyjno-poznawczy, ale staje się także okazją do ożywienia tych historycznych tradycji.