II Zjazd Potomnych Tradycji Duchowej Chełmszczyzny i Południowego Podlasia w mediach

Poniżej publikujemy obszerną relację z II Zjazdu Potomnych Tradycji Duchowej Chełmszczyzny i Południowego Podlasia, która opublikowane została w serwisie internetowym puls miasta.tv.

Pamięć, która wraca na rodzinną ziemię. Potomkowie mieszkańców Chełmszczyzny i Południowego Podlasia spotkali się po raz drugi
Przyjechali z Warmii i Mazur, Pomorza, Dolnego Śląska, Szczecina, Warszawy, Krakowa i innych części Polski. Wielu z nich zna Chełmszczyznę i Południowe Podlasie przede wszystkim z rodzinnych opowieści. To tutaj mieszkali ich dziadkowie i pradziadkowie. Stąd część rodzin została wysiedlona, między innymi podczas Akcji „Wisła” w 1947 roku. Teraz potomkowie dawnych mieszkańców wracają w miejsca związane z historią swoich rodzin, wiarą i kulturą.
Od 11 do 13 września trwa II Zjazd Potomnych Tradycji Duchowej Chełmszczyzny i Południowego Podlasia. W tegorocznym spotkaniu bierze udział ponad 180 osób. Zjazd prowadzi uczestników przez miejsca szczególnie ważne dla historii prawosławia regionu – od Włodawy, przez Jabłeczną i Kodeń, po Terespol, Sosnowicę i Holę.
Jak podkreśla ks. dr Jarosław Szczur, dyrektor Chełmskiego Centrum Kultury Prawosławnej, jednym z najważniejszych celów spotkania jest integracja rozproszonej społeczności potomków mieszkańców tych ziem.
To ludzie, których rodziny w różnych okresach historycznych znalazły się daleko od rodzinnych miejscowości. Dzisiaj łączy ich wspólna wiara, kultura, pamięć i potrzeba ponownego odnalezienia swoich korzeni.
Jego Ekscelencja Najprzewielebniejszy Abel, Arcybiskup Lubelski i Chełmski zwraca uwagę, że inicjatywa pojawiła się w szczególnym momencie. Pokolenie ludzi, którzy osobiście przeżyli wysiedlenia, niemal już odeszło. Wraz z nim znikają bezpośrednie świadectwa, rodzinne fotografie, dokumenty i historie przekazywane z pierwszej ręki.
Dziś do rodzinnych miejscowości wraca trzecie i czwarte pokolenie. Często dopiero tutaj młodzi ludzie dowiadują się, skąd pochodzili ich dziadkowie, gdzie stały rodzinne domy i gdzie znajdują się zapomniane cmentarze.
– Zależy nam, żeby ci ludzie nawiązywali ze sobą kontakt, żeby młode pokolenie odwiedzało opuszczone cmentarze i poznawało historię swoich rodzin – mówił arcybiskup Abel podczas spotkania.
Szczególnie mocno wybrzmiewają osobiste historie uczestników.
Jeden z nich urodził się w kwietniu 1947 roku. Miał zaledwie trzy miesiące, kiedy jego rodzina została wysiedlona podczas Akcji „Wisła” w okolice Nidzicy. Pierwsze dni na nowym miejscu spędzili w stodole. Rodzina została później ulokowana w niewielkim pomieszczeniu w gospodarstwie. Dopiero po wielu latach starań rodzicom udało się wrócić w rodzinne strony. Własny dom musieli jednak ponownie wykupić.
Podobne wspomnienia przez dziesięciolecia pozostały w setkach rodzin rozsianych po Polsce.
Bardzo osobistą historią podzielił się także abp Paisjusz (Martyniuk), Arcybiskup Przemyski i Gorlicki. Jego związki z Chełmszczyzną i Południowym Podlasiem prowadzą przez rodzinę matki. Babcia hierarchy została w 1947 roku wraz z rodziną wysiedlona na Warmię podczas Akcji „Wisła”.
Po kilku latach wróciła do Jabłecznej. Chciała dotrzeć do monasteru św. Onufrego i modlić się o możliwość powrotu na rodzinną ziemię. Jak wspominał abp Paisjusz, została wówczas zatrzymana przez funkcjonariuszy WOP. Udało jej się jednak uciec i polnymi drogami, między zbożami, dotrzeć do Jabłecznej.
Kiedy rodzina mogła ostatecznie wrócić do swojej rodzinnej miejscowości, okazało się, że dom, który wcześniej do niej należał, musi odkupić. Aby to zrobić, rodzina sprzedała krowę.
Dla abp. Paisjusza te doświadczenia są dowodem na to, że mimo wysiedleń i rozproszenia kolejnych pokoleń nie udało się zatrzeć więzi z rodzinną ziemią.
Jak podkreślał hierarcha, potomkowie wysiedlonych zachowali ducha wiary, kultury i przywiązania do miejsc, z których pochodzili ich przodkowie. Zjazd daje im możliwość nie tylko poznawania historii, ale także spotkania się z rodzinami i ludźmi, których losy przez dziesięciolecia rozwijały się w różnych częściach Polski.
Te historie podczas zjazdu nie mają być jednak źródłem nowych podziałów.
– Historia powinna nas uczyć. Nie należy szukać wrogów w swoim najbliższym otoczeniu. Ludzie różnych narodowości i wyznań mają prawo żyć obok siebie na równych prawach – podkreślał jeden z uczestników, który niemal całe swoje życie nosi w pamięci konsekwencje powojennych wysiedleń.
Jego rodzinne doświadczenie pokazuje jednocześnie, jak skomplikowane były losy mieszkańców pogranicza. Gdy jego młoda matka po wysiedleniu znalazła się z trzymiesięcznym dzieckiem daleko od domu, pomocy udzieliła jej kobieta przesiedlona wcześniej z Wołynia. Po latach losy obu środowisk ponownie się połączyły, także poprzez rodzinne małżeństwa.
– Szanujmy się nawzajem i żyjmy jak dobra rodzina – tak jeden z uczestników podsumował lekcję płynącą z niemal osiemdziesięciu lat własnego życia.
Kodeń – ponad pięć wieków prawosławnej historii
Jednym z ważnych punktów tegorocznego zjazdu jest Kodeń. Dzisiaj kojarzony przede wszystkim jako ośrodek pielgrzymkowy, przez stulecia był miejscem spotkania wielu kultur i tradycji.
Jak podkreśla ks. Jan Grajko, proboszcz miejscowej parafii prawosławnej, Kodeń jest także miejscem pamięci. Przyjeżdżają tu ludzie szukający odpowiedzi na pytania dotyczące pochodzenia swoich rodzin, religii i kultury.
Historia miejscowej parafii prawosławnej sięga ponad 500 lat. W ziemi i krajobrazie miejscowości wciąż pozostały ślady dawnych świątyń, cmentarzy i społeczności, które przez stulecia tworzyły historię nadbużańskiego pogranicza.
To właśnie bezpośrednie spotkanie z takimi miejscami jest jednym z najważniejszych elementów zjazdu. Nie chodzi wyłącznie o poznawanie dat i wydarzeń zapisanych w książkach. Chodzi również o zobaczenie rodzinnej wsi, odnalezienie cmentarza, wejście do świątyni, w której modlili się przodkowie, i rozmowę z ludźmi mającymi podobne rodzinne doświadczenia.
Historia, która ma łączyć
Chełmszczyzna i Południowe Podlasie przez wieki były miejscem przenikania tradycji Wschodu i Zachodu. Prawosławie, Kościół unicki i katolicyzm pozostawiły tutaj świątynie, cmentarze i zabytki, ale przede wszystkim skomplikowane historie ludzi.
Do najtrudniejszych kart należą: kontrowersyjny dla historyków rok 1875, akcja poplonizacyjno-rewindykacyjna okresu międzywojennego, burzenie cerkwi prawosławnych w 1938 roku, tygiel nieporozumień narodowościowych okresu drugiej wojny światowej, powojenne przesiedlenia z Lubelszczyzny na Radziecką Ukrainę społeczności prawosławnej w 1944-1945 roku oraz Akcja „Wisła” 1947 roku.
Dzisiaj, kiedy od tamtych wydarzeń mijają kolejne dziesięciolecia, organizatorzy zjazdu chcą nie tylko zachować pamięć, ale przekazać ją następnym pokoleniom.
Pojawia się również pomysł, aby zjazd w przyszłości przekształcić w trwałą organizację lub kongres potomków wysiedlonych mieszkańców Chełmszczyzny i Południowego Podlasia. Pozwoliłoby to systematycznie dokumentować wspomnienia, chronić cmentarze, gromadzić fotografie i dokumenty oraz zachowywać kulturowe i duchowe dziedzictwo regionu.
Bo dla uczestników tego spotkania historia nie kończy się w archiwach.
Jest w opowieściach babć i dziadków. W starych fotografiach. W opuszczonych cmentarzach. W cerkwiach, do których po dziesięcioleciach wracają kolejne pokolenia.
I przede wszystkim – w pamięci ludzi, którzy po wielu latach ponownie spotykają się na ziemi swoich przodków.

Źródło: Zbigniew Maciejuk pulsmiasta.tv