Chór z Horostyty w Atenach 27-30.12.2007

Z błogosławieństwa i dzięki finansowemu wsparciu arcybiskupa lubelskiego i chełmskiego Abla, młodzieżowy chór z parafii pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Horostycie (woj. lubelskie) ostatnie dni 2007 roku spędził w stolicy Grecji – Atenach. Udaliśmy się tam na zaproszenie proboszcza parafii pod wezwaniem Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny Faneromenis w dzielnicy Aten Holargos – archimandryty Symeona (Venecjanosa), członka zarządu głównego Młodzieżowego Centrum Arcybiskupstwa Aten, który był naszym przewodnikiem i opiekunem. Oprócz niego stale był przy nas również ks. ihumen Andrzej (Borkowski) – nasz niezastąpiony tłumacz. Naszymi opiekunami z Polski byli zaś proboszcz horostyckiej parafii – ks. Tomasz Łotysz oraz proboszcz parafii w Sławatyczach – ks. Michał Wasilczyk. Oczywiście nie możemy pominąć też Mirosława Czapkowicza – kierowcy „lepszego od prezydenckiego” – jak go określiła jedna z naszych koleżanek, dzięki któremu bezpiecznie i sprawnie nam się jechało. W trakcie trzydziestosześciogodzinnej podróży na dłużej zatrzymaliśmy się jedynie w Salonikach. Tam w pierwszej kolejności odwiedziliśmy cerkiew Świętego Dymitra i pokłoniliśmy się jego relikwiom. Potem zwiedziliśmy monaster św. Teodory, metropolitalną cerkiew św. Grzegorza Palamasa, gdzie również były relikwie tego świętego, cerkiew Hagii Sofii (Mądrości Bożej), zrobiliśmy też małe zakupy na miejskim bazarze, zwiedziliśmy główny plac, na którym obok dużej świątecznej choinki stał także inny, kojarzący się Grekom z bożonarodzeniowym okresem symbol – statek. Następnie przeszłyśmy wzdłuż wybrzeża Zatoki Termajskiej, mijając słynną Białą Wieżę, podziwiałyśmy ruiny starożytnego miasta, Łuk Galeriusza i Rotundę i mimo iż czasu mieliśmy niewiele, zobaczyliśmy dość dużo, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Do Aten dotarliśmy we czwartek wieczorem. Nocowaliśmy w domkach gościnnych przy monasterze Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny – Pendelis. Zanim jednak udaliśmy się na zasłużony odpoczynek, przywitaliśmy się z ojcem Symeonem, ojcem Andrzejem i przełożonym klasztoru Pendelis, biskupem Thermopilon – Janem. Następnie wraz z nimi zjedliśmy kolację. W piątek po śniadaniu (na które, nawiasem mówiąc, Grecy zwykli jadać niewiele, zazwyczaj ciasteczka i mleko, czyli zupełnie inaczej niż Polacy) udaliśmy się do centrum, na Plac Syntagmy, czyli do miejsca, gdzie mieści się siedziba greckiego parlamentu. Chwilę później, już w siedzibie arcybiskupa Aten i całej Grecji Chrystodulosa (który w dalszym ciągu ze względu na ciężki stan zdrowia przebywa w szpitalu) mieliśmy spotkanie z protosingielem arcybiskupstwa Aten – protoprezbiterem Tomaszem. Wraz ze świątecznymi pozdrowieniami otrzymaliśmy małe upominki. W dalszej kolejności odwiedziliśmy zarząd główny Młodzieżowego Centrum Arcybiskupstwa Aten, gdzie rozmawialiśmy z jego przewodniczącym, protoprezbiterem Anastazym. Dowiedziawszy się wiele o działalności tej skupiającej prawosławną młodzież organizacji, zwiedziliśmy małą starożytną cerkiewkę św. Ireny, mieszczącą się nieopodal. Następnie po spacerze zabytkowymi uliczkami miasta dotarliśmy do wzgórza Akropolu. Zwiedziliśmy tam wszystkie starożytne budowle, dowiedzieliśmy się również, iż niegdyś stała tu także chrześcijańska świątynia ku czci Matki Bożej. U stóp Akropolu, na Areopagu, wspomnieliśmy mowę apostoła Pawła wygłoszoną niegdyś do Ateńczyków. Wszystko to wywarło na nas ogromne, niezapomniane wrażenie. Następnym punktem naszego programu tego dnia była wizyta w parafii św. Polikarpa, gdzie niesie swą posługę ojciec Andrzej. W cerkwi pokłoniliśmy się cząsteczkom relikwii św. Polikarpa i innych świętych. Po serdecznym powitaniu z kilkoma parafiankami, zostaliśmy ugoszczeni wspaniałym poczęstunkiem. Nie obyło się bez kolęd, upominków i pamiątkowych zdjęć, podobnie jak wszędzie, gdzie nas przyjmowano. Po południu odwiedziliśmy diecezję Pireusu – cerkiew Zwiastowania Najświętszej Marii Panny Ewangelistria, o której kilka pasjonujących słów opowiedział nam jej proboszcz – protoprezbiter Jerzy, byliśmy też w siedzibie mieszczącego się nieopodal cerkwi centrum pracy z młodzieżą i pomocy potrzebującym. Jest to niezwykle prężna i prowadząca szeroką działalność placówka kościelna, jedna z pierwszych tego typu w Grecji. Następnie udaliśmy się do siedziby pierwszego cerkiewnego radia w Grecji – Radia Diecezji Pireusu. Tam spotkała nas miła, acz troszkę stresująca niespodzianka – nagranie kolęd w studio! Punktem kończącym nasz program tego dnia było uczestnictwo w świątecznym wieczorze kolęd zorganizowanym przez parafię św. Jerzego w Keracyni (Ateny). Przed licznie zgromadzoną widownią wystąpiliśmy z krótkim koncertem kolęd. W porównaniu z niezwykle widowiskowymi występami innych miejscowych chórów, nasz był bardzo skromny, aczkolwiek, mimo naszych obaw, zebraliśmy liczne ciepłe pochwały. Na zakończenie usiedliśmy do wspólnego poczęstunku z proboszczem parafii – archimandrytą Polikarpem. Wieczór upłynął nam więc w bardzo miłej atmosferze. Sobota była dniem morskiej wyprawy. O godzinie 10.00 z portu w Pireusie wypłynęliśmy na Eginę. Po godzinnej podróży i zaskakującej przygodzie na statku dotarliśmy do naszego celu – monasteru św. Nektariusza. Pokłoniliśmy się jego relikwiom, wysłuchaliśmy ciekawych opowieści, zwiedziliśmy celę, w której mieszkał i małą cerkiewkę, gdzie sprawował nabożeństwa. Byliśmy też w nowo wybudowanej, olbrzymiej wręcz cerkwi pod wezwaniem tegoż świętego, gdzie zobaczyliśmy ciekawą mozaikę przedstawiającą niektóre z greckich wysp z zaznaczonymi na nich klasztorami. Byliśmy pod wrażeniem wyjątkowych krajobrazów i wspaniałej, prawie letniej pogody, która dopisywała nam w trakcie całego pobytu w Grecji. Ale to nie był koniec naszych wrażeń tego dnia, gdyż w południe w kolejny zachwyt wprawiła nas grecka gościnność i wystawny obiad, jakim uraczył nas na swojej parafii pw. Wszystkich Mocy Niebieskich w mieście Egina ojciec Jan – dobry znajomy ojca Symeona. Następnie w małej zabytkowej kapliczce pw. św. Tomasza w ramach podziękowania zaśpiewaliśmy ojcu Janowi kilka kolęd i żywe „Mnogaja leta”. Nasz pobyt na wyspie zakończyliśmy wizytą w położonym wysoko w górach żeńskim monasterze pw. Ikony Matki Bożej Chrysoleontissa (nazwa pochodzi od wizerunku Matki Bożej siedzącej na wspartym na złotych lwach tronie), samochodowej przejażdżce po Eginie i spacerem nad brzegiem morza w blasku zachodzącego słońca. Droga powrotna na statku upłynęła nam bardzo spokojnie. Rozbudziliśmy się jedynie na chwilę podczas ostatnich zakupów w jednym z ateńskich supermarketów. Kolejny, ostatni już dzień naszej wizyty w tym porywającym kraju rozpoczęliśmy od pożegnania (zaocznego niestety) z naszym gospodarzem w klasztorze Pendelis, a następnie udaliśmy się do parafii ojca Symeona, gdzie nasz skromny chór śpiewał podczas Świętej Liturgii. Podczas kazania, w nawiązaniu do wydarzeń, jakie tego dnia wspominano w Cerkwi – rzezi betlejemskich niemowląt i wędrówki Świętej Rodziny do Egiptu (cerkiew Grecka świętuje Boże Narodzenie wg kalendarza gregoriańskiego) – ojciec Symeon wspomniał też o nas i naszej dość wyczerpującej podróży do Aten. Uczestnictwo w tej Świętej Liturgii było niezwykłym duchowym przeżyciem tak dla nas, jak i dla naszych ojców Tomasza i Michała, którzy współcelebrowali nabożeństwo wraz z innymi kapłanami i proboszczem parafii – ojcem Symeonem. Obecny był również biskup Krzysztof z Antidon w Kanadzie (patriarchat ekumeniczny), który później wyraził swą radość z faktu spotkania z nami i przekazał swe serdeczne pozdrowienia metropolicie Sawie oraz biskupowi Ablowi. Na zakończenie Liturgii mogliśmy się pokłonić relikwiom Betlejemskich Młodzieńców i zrobić pamiątkowe zdjęcia. Następnie, greckim zwyczajem, udaliśmy się na kawę i mały poczęstunek do domu parafialnego. Tam raz jeszcze wysłuchaliśmy słów ojca archimandryty, który opowiedział nam historię swojej parafii i krótko przybliżył wszystkim zgromadzonym sytuację cerkwi w Polsce. Ojciec Tomasz w imieniu nas wszystkich wyraził ojcu Symeonowi serdeczne podziękowania za zaproszenie i wspaniałą gościnę i wręczył skromne prezenty. My również dostaliśmy od naszych wspaniałych gospodarzy miłe upominki, a następnie wszyscy udaliśmy się na tradycyjny grecki obiad do jednej z uroczych tawern. Nie kryliśmy naszego wzruszenia, gdy przyszło nam się rozstać z o. Symeonem. Zaprosiliśmy go jednak do Polski, a z jego strony otrzymaliśmy kolejne zaproszenie do Grecji. Miejmy wiec nadzieję, że wkrótce znów się spotkamy. Na tym się jednak nie skończył nasz pobyt w Atenach. Przed samym wyjazdem gościliśmy w parafii pw. św. Jerzego w Dionizosie, gdzie bardzo serdecznie powitał nas ojciec archimandryta Marek (Manolis) wraz z parafianami. Po krótkiej litanii i ciepłym powitalnym słowie, zaproszono nas na uroczysty, bogaty poczęstunek. Co prawda nie byliśmy zbyt głodni, ale nie mogliśmy odmówić. Ostatnie chwile na greckiej ziemi upłynęły nam pod znakiem wspólnego kolędowania. Na myśl o wyjeździe u większości z nas zakręciła się w oku łza. Z ojcem Andrzejem, któremu jesteśmy niezwykle wdzięczni za wspólnie spędzony czas, pożegnaliśmy się najpóźniej, bo już na autostradzie. Zaśpiewaliśmy mu „Mnogaja leta”, które z emocji niestety niezbyt fachowo nam wyszło i, wziąwszy jego błogosławieństwo, ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Do Lublina dotarliśmy 31 grudnia ok. godziny 21.00. Korzystając z okazji, podziękowaliśmy arcybiskupowi Ablowi za to, iż stworzył nam możliwość tego wspaniałego wyjazdu, który bardzo długo będziemy wspominać. Był on dla nas wielkim wyróżnieniem i zaszczytem, gdyż jesteśmy dość młodym i niewielkim chórem, a mimo to daliśmy znać o sobie, a tym samym o prawosławiu w Polsce, tak daleko. Jeszcze raz serdeczne Spasi Gospodi, Władyko! Dziękujemy też ojcu Tomaszowi Łotyszowi i jego matuszce Agnieszce, która niestety nie mogła być z nami w tym czasie, ojcu Michałowi, panu Mirkowi i naszym rodzicom, którzy mimo obaw i troski pozwolili nam udać się w tę niezwykłą podróż. Dla wielu z nas okazała się ona spełnieniem marzeń i wszystkim nam dostarczyła niezapomnianych przeżyć.