Chełmska pielgrzymka do Poczajowa

To było moje najpiękniejsze przeżycie w Wielkim Poście – pomyślało wielu powracając z pielgrzymki do Poczajowa. Modlitwa w klasztorze, wspólne uczestnictwo w sakramentach i nieustanna bliskość świętości: relikwii, uświęconej krokami świętych ziemi, cudotwórczych ikon. Czy można tyle przeżyć w ciągu jednego weekendu? Można. Pielgrzymując z chełmską parafią na Ukrainę. Wyjazd odbył się w dniach 2-3 kwietnia. 50-osobowa grupa wyruszyła pod duchową opieką ks. diakona Wadima Sztemburskiego. Organizatorem pielgrzymki było chełmskie Bractwo Młodzieży Prawosławnej i parafia pw. św. Jana Teologa w Chełmie.  Istocznik św. Anny Onyszkowce były pierwszym przystankiem w podróży po Wołyniu. Niebieska cerkiew skitu św. Anny zapraszała do swego wnętrza. Pielgrzymi weszli pomodlić się przed ikoną prawiednoj Anny. Ci odważniejsi zdecydowali się też na zanurzenie się w sąsiadującym z cerkwią źródełku. Woda w onyszkowskim źródle posiada niezwykłe właściwości. Niezależnie od pory roku ma jedynie 4ºC. Obcując jednocześnie ze świętością i obawiając się o własną słabość fizyczną pielgrzymi dostrzegli w takiej zwykłej czynności, jaką jest zanurzenie się w wodzie, swoistą próbę wiary. Siostra, która opowiedziała grupie z Polski historię powstania skitu, życzyła, aby kąpiel w istoczniku nie przyczyniła się do choroby, ale do uzdrowienia ciała i duszy. Moc Poczajowskiej Ławry Wielkość i świętość – to pierwsze skojarzenia, towarzyszące tym, którzy po raz pierwszy dostrzegają potężne, białe budynki, zwieńczone złotymi kopułami. Poczajów to miejsce, które upodobała sobie sama Matka Boża i wielu świętych. Pielgrzymi dotarli do uspienskoj ławry, głównego celu swej podróży, późnym popołudniem. Po zakwaterowaniu się w hotelu udali się do soboru Zaśnięcia Bogurodzicy. Tam przeżyli pamiętne nabożeństwo całonocnego czuwania. W cerkwi panował niezwykły, podniosły nastrój i mimo tłumu pielgrzymów, modlitewna cisza. Niosła się jedynie pieśń poczajowskiego chóru… Podczas tego wieczoru wierni mieli możliwość pokłonienia się największym świętościom Ławry – cudownej Poczajowskiej Ikonie Matki Bożej i kamieniowi z odciskiem jej stopy.

Niedziela zaczęła się dla pielgrzymów bardzo wcześnie. Po godzinie 4. czasu polskiego na hotelowym korytarzu rozległ się dźwięk dzwonka. Już o 5. rozpoczęła się Liturgia w cerkwi Świętej Trójcy. Nabożeństwo było punktem kulminacyjnym pielgrzymki. Uczestnicy przystąpili z wiarą i strachem Bożym do sakramentów spowiedzi i Eucharystii. Po Liturgii natomiast zwiedzili z przewodnikiem klasztor i pokłonili się relikwiom poczajowskich świętych: Hioba i Amfilochiusza. „Pred swiatoju Twojeju Ikonoju, Władyczyce…” Mieszczący się w Krzemieńcu monaster Objawienia Pańskiego był jednym z przystanków powracającej z Ławry pielgrzymki. Po krótkiej modlitwie grupa udała się w dalszą drogę, do Łucka. A tam odwiedziła kolejne szczególne miejsce – Wołyńskie Muzeum Ikony. Ty ne zhasła zore jasna – takie motto widnieje u jego wejścia. To aluzja do bardzo dobrze znanej wiernym diecezji lubelsko-chełmskiej pieśni Temni chmary, opowiadającej o stracie Chełmskiej Ikony Matki Bożej. Po wielu latach tułaczki ikona, perła sztuki bizantyjskiej XI-XII wieku i jedna z najbardziej czczonych świętości chrześcijańskich, znalazła stałą przystań. Przygotowana przez muzeum osobna sala z chełmską ikoną jest ogólnie dostępna wszystkim zwiedzającym. Wierni z Chełmszczyzny pokłonili się Matce Bożej w jej cudotwórczej ikonie i odśpiewali przed nią modlitwę. „Sława strastiem Twoim Hospodi” Nabożeństwo pasyjne w łuckiej katedrze było zwieńczeniem pielgrzymki. Kilkugodzinna służba, opłakująca cierpienia ukrzyżowanego Chrystusa, odbyta w dużej części na klęczkach stała się nie tylko wysiłkiem duchowym, ale i fizycznym. Po nabożeństwie metropolita Nifont, włodarz katedry, pozdrowił pielgrzymów – „braci Wołynian”, przypominając o wspólnych korzeniach. Nagle podróżnych ze spowodowanego zmęczeniem otępienia wyrwało entuzjastycznie wymówione przez wszystkich parafian, obecnych w cerkwi gromkie: Spasi Was Hospodi!. Były wzajemne podziękowania i wspólne zdjęcie z metropolitą, który zaprosił pielgrzymów na kolację do mieszczącego się niedaleko seminarium. Zrobiło się bardzo późno, czas było się żegnać z miłymi gospodarzami i wracać do Polski. Pielgrzymi pokonując setki kilometrów oglądali w autokarze filmy, reportaże z wydarzeń diecezjalnych. Jeszcze kilka lat temu niektórzy sami w nich uczestniczyli, dziś tamte uroczystości stały się historią. Na naszych oczach rodzi się teraz nowa tradycja i historia. Wielkopostne, modlitewne wyjazdy na Ukrainę stają się regularnym ruchem pielgrzymkowym diecezji lubelsko-chełmskiej. I choć organizatorzy rok temu proklamując pielgrzymkę myśleli głównie do wiernych z Chełma i Lublina, już tegoroczna skupiła ludzi z różnych części diecezji. Serdeczne podziękowania należą się ks. diakonowi Wadimowi Sztemburskiemu – inicjatorowi i duchowemu opiekunowi pielgrzymki, Michałowi Kuryło – koordynatorowi z ramienia BMP, oraz wszystkim uczestnikom. Dzięki Wam ta pielgrzymka była niezapomniana!