Biała Podlaska: 25 Jubileuszowa Małanka

Zabwę noworoczną zorganizowaną przez bractwo prawosławne, która odbyła się  po raz 25 odnotowała lokalna prasa: 1. Wspólnota Bialska 300 osób na jubileuszowej małance  Muzykanty hrajte! Tymi słowami Mirosława Korowaja skierowanymi do zespołu muzycznego rozpoczęła się jubileuszowa małanka – zabawa witająca nowy rok, w której bawili się między innymi wyznawcy kościoła prawosławnego.  

  Pomysł zorganizowania pierwszej małanki powstał na początku lat osiemdziesiątych, ale stan wojenny przeszkadzał w jej realizacji. Po jego zniesieniu organizatorzy podjęli próbę jej organizacji. – Pamiętam jak dziś, jak zimą siedzieliśmy w niewykończonej nowej plebanii przy dwóch elektrycznych grzejnikach zadając sobie pytanie: jak gdzie, i czy w ogóle wyjdzie – wspomina Mirosław Korowaj z Bractwa Prawosławnego św. Anastazego Brzeskiego. Mirosława Osipowicz i Joanna Szczur (dziś Nazaruk) zarezerwowały wtedy Zajazd u Radziwiłła. Przygotowania były trudne. Korowaj przypomina, że były to czasy bez telefonów komórkowych, internetu, faksów. Chcąc dodzwonić się do Białej z Warszawy musiał przy Dworcu Wileńskim stać 30 minut w kolejce do budki telefonicznej. Po trzy bilety przez kilka lat trzeba było oddawać do urzędu wojewódzkiego lub milicji. Korowaj numerował je osobiście. Nikt na te numery nie przychodził, choć organizatorzy wiedzieli, że inwigilacja była. Na pierwszej małance pojawiło się 186 osób. W jednym z czasopism ukraińskim pojawił się artykuł o zabawie, w którym pierwsze zdanie brzmiało „czy malanka może buty istorycznoj podijeju”. – Stwierdzamy po 25 latach – małanka jest faktem historycznym – cieszy się organizator. Odważny ksiądz Korowaj podziękował  wszystkim, którzy byli z nim od początku. Skromnie mówi, że  w latach osiemdziesiątych nie był żadnym autorytetem, tylko zwykłym studentem teologii. Szczególne podziękowania skierował do ks. Wincentego Pugacewicza. – W 1985 r. nie było biskupa, nie istniały struktury administracyjne najstarszej diecezji w Polsce. Czasy były trudne. Byłeś zarazem największym autorytetem. Dziękujemy, że w tych czasach nie zawahałeś się i nie powiedziałeś „nie” czemuś nowemu, czym była nasza małanka. Dzięki twej odwadze świętujemy ten jubileusz. To ty jako pierwszy ksiądz błogosławiłeś małankę. Odfałszować historię Korowaj przypomina historię Rzeczpospolitej, która od wieków była wielowyznaniowa i wielonarodowościowa. W jej skład wchodziła Korona i Wielkie Księstwo Litewskie. Dzisiaj z Księstwa powstały trzy samodzielne państwa – Litwa, Białoruś i Ukraina. Ale granica między Księstwem a Koroną nie przebiegła na Bugu. Granica była na przykład w Bezwoli, gdzie są jeszcze slupy graniczne. Do Korony należały między innymi Parczew, a do Wielkiego Księstwa Litewskiego Biała Podlaska, Wisznice, Kodeń czy Terespol. W pewnym momencie historii ta harmonia współżycia narodów została zniweczona. Zdaniem Korowaja historia tego rejonu została dość mocno sfałszowana. – Ale w ostatnich dziesięcioleciach pamiętający tę świetność Rzeczpospolitej kontynuują tę wspaniałą tradycję, między innymi przez udział w małance – mówi Mirosław Korowaj. W trakcie imprezy tradycyjnie o północy wystrzeliły korki szampana. Uczestnicy składali sobie noworoczne życzenia. Wokalistki zespołu Mixtura z miejscowości Kleszczele zaśpiewały podczas imprezy piosenki białoruskie i ukraińskie. Do tańca przygrywał zespół Koszyki z Białegostoku w składzie Andrzej Żamojda, Mirosław Aeksiejczuk, Wiesław Gołąbek. Jubileuszowa małanka odbyła się w budynku Państwowej Szkoły Wyższej. Przez 25 lat była organizowana w różnych miejscach, między innymi w Zajeździe u Radziwiłła i w budynku Urzędu Wojewódzkiego. W tym roku małanki odbyły się także w Chełmie, Lublinie, Porosiukach i Matiaszówce Dlaczego małanka Zabawie patronuje Święta Melania, żyjąca na przełomie III i IV w. Impreza obchodzona jest zgodnie z datą ostatniego dnia roku według kalendarza juliańskiego. Oprócz Sylwestra imieniny tego dnia obchodzi Melania. To imię jest bardziej popularne w kręgu wpływów kościoła prawosławnego. Potocznie mówi się małanka, stąd nazwa imprezy.  

  Tomasz Furtak (Wspólnota Bialska)

www.e-wspolnota.com

Foto: Łukasz Prusak 2. Słowo Podlasia Z wizytą na jubileuszowej małance w Białej Podlaskiej Ukraińskie pieśni śpiewało trzysta osób 25. małanku uważaju za widkrytu! Muzyka hraje! – wołał Mirosław Korowaj, rozpoczynając tegoroczną bialską małankę. Bal noworoczny wyznawców prawosławia zgromadził niemal 300 osób. Najwięcej w swojej 25-letniej historii.  – Małanka to najprościej mówiąc sylwester prawosławnych. Zgodnie z kalendarzem juliańskim, którym posługuje się Kościół wschodni, sylwester obchodzony jest 13 dni później niż w obowiązującym powszechnie kalendarzu gregoriańskim. Nazwa balu wywodzi się od św. Melanii, której imieniny przypadają, tak jak i imieniny Sylwestra, 31 grudnia. W naszym kręgu imię świętej jest bardziej popularne – wyjaśnia Mirosław Korowaj, inicjator i główny organizator bialskich małanek. Jak podkreślają uczestnicy imprezy, atmosfery, jaka jej towarzyszy, próżno szukać na zwykłym balu karnawałowym. – W tym roku na balu bawiło się około trzystu osób – mówi Jan Wołosiuk z Terespola, przewodniczący Bractwa Prawosławnego św. Atanazego Brzeskiego. – To dość niespotykane, bo ludzie wyznania prawosławnego stanowią tu zaledwie jedną trzecią zgromadzonych. Pozostali to mieszkańcy naszego terenu wyznania rzymskokatolickiego. Przy czym większość bawiących się to już stali bywalcy. Wracają tu co roku, bo klimat jest wspaniały. My nie tylko tańczymy, ale i śpiewamy. Nikt nie czuje się pozostawiony na boku, bo „rodzina małankowa” bawi się wspólnie. Wiem, co mówię. W małankach uczestniczyłem ponad dziesięć razy – chwali się Wołosiuk. W tym roku bal sylwestrowy był wyjątkowy. Bractwo Prawosławne św. Atanazego Brzeskiego organizowało go bowiem po raz 25. W czasie jubileuszowej imprezy jego przedstawiciele skierowali specjalne podziękowania pod adresem Mirosława Korowaja. – Śmiało można powiedzieć, że małanki to jego dziecko – podkreśla Wołosiuk. Sam Korowaj, wspominając pierwszy bal zorganizowany w 1985 roku w zajeździe U Radziwiłła, mówi: – Czasy były trudne. Po pierwsze, musieliśmy się liczyć z inwigilacją ze strony ówczesnych władz. A po drugie, organizacja tak dużej imprezy w czasach, gdy nie było telefonów komórkowych i e-maili, wymagała ogromnego wysiłku.  Nie istniały wówczas struktury administracyjne naszej diecezji. Największym autorytetem dla nas był ojciec Wincenty Pugacewicz. Nie zawahał się wówczas i nie powiedział „nie” czemuś nowemu, czym była nasza małanka. Emerytowanego już dziś proboszcza bialskiej parafii prawosławnej nie zabrakło na tegorocznym święcie. Podobnie jak i innych przedstawicieli duchowieństwa z regionu. – To miłe, że organizatorzy zapraszają nas na tę uroczystość. Uczestnicząc w niej przez choćby krótki czas, chcemy podkreślić łączność z wiernymi w radosnym okresie noworocznym. A to, że obecni są na niej przedstawiciele dwóch wyznań, to swoisty ekumenizm. Pięknie, że potrafimy bawić się wspólnie, mimo różnic – podkreśla Jarosław Łoś, proboszcz parafii prawosławnej w Terespolu. W tym roku małanki odbywały się w pięciu miejscowościach diecezji lubelsko-chełmskiej. Poza Białą Podlaską hucznie świętowano w Chełmie, Lublinie, Porosiukach i Matiaszówce.    Kamila Kolęda

[email protected]

fot. K. Staniszewski